Kiedyś było niewolnictwo. Kiedyś kobieta była własnością mężczyzny. Chłop czy służący własnością pana. Wielu ludzi nie miało wolności decydowania o swoim losie. Aż przyszła nowa era,przynosząc nam wolność wyboru. A jak to w ludzkiej naturze bywa - coś dostaliśmy, spodobało nam się, więc chcemy więcej i więcej....
Dobrze jest żyć w nowoczesnych czasach prawda? Mamy elektryczność, telewizję, internet i prawa wyborcze dla kobiet. Żyjemy w erze tolerancji, nienawiść etniczna, rasowa czy jakiekolwiek przejawy dyskryminacji ze względu na płeć, religię czy poglądy są przez społeczęństwo XXI wieku piętnowane. Przynajmniej przez te bardziej rozwinięte społeczeństwa, bo patriarchalna kultura krajów np. arabskich to zupełnie inna para kaloszy.
Ale do rzeczy. Niezaprzeczalnym faktem jest, że tytułowa wolność wyboru każdego człowieka jest uznawana jednoznacznie za moralnie pozytywną. Tak po prostu powinno być - każdy ma prawo decydować o sobie, o swojej religii i przekonaniach. Możemy zmieniać wszystko w naszym życiu, wszystkiego spróbować. Coraz większą popularność zyskują egzotyczne religie, systemy etyczne, style życia. Są jednak takie aspekty naszego życia w których nie możemy podejmować świadomych decyzji, wybrać sobie tylko tego co się nam podoba, wywrócić wszystkiego do góry nogami i ustawić jeszcze raz po swojemu.
Mówi się np. że rodziców się nie wybiera. Nie wybiera się też miejsca pochodzenia czyli narodowości ani rasy. Nie wybiera się płci. I tak jak z rodzicami można zerwać kontakt i o nich zapomnieć, ojczyznę opuścić a narodowość zmienić, tak z płcią nie jest już, zdawałoby się, tak łatwo.
Zaczynając od pewnych biologicznych podstaw - nie wiem jak Wy, ale ja znam dwie płcie - można być kobietą albo mężczyzną zasadniczo. Tak mnie od zawsze uczyli w szkole, i tak zostało do dziś. Jak bardzo musiałam się mylić!
Przeczytałam właśnie atykuł o prawie dotyczącym zmiany płci w stanie Nowy Jork. I dowiedziałam się nie tylko że można być kobietą w męskim ciele i na odwrót, a żeby zmnienić płeć w dowodzie osobistym wcale nie trzeba przechodzić żadnej operacji (sic!) ale także że istnieje wielka różnorodnosć płci (kilkanaście) co jest wspaniałe i nie wolno tego ograniczać! W końcu jak wolnośc wyboru to wolność wyboru! Wybierajmy więc!
Oto doszliśmy do kresu. Wolność nie ma już żadnych granic. Nie powstrzyma jej nawet biologia. Tylko czy to o niej marzyli niewolnicy? Czy jej chciały kobiety, służący, chłopi? Oto ją mamy. Stoi przed nami w pełnej krasie Wolność - ta o którą walczyli nasi dziadkowie, ta która krzyżami się mierzy. Co z nią zrobimy?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

3 komentarze:
Nie ma niewolnictwa? Jest jest, obozy pracxy we włoszech czy wszędobylska prostytucja to niby co?
Wolność moralności, a wolnośc osobista, to dwa pojącia które w moim mniemaniu zostały tutaj trochę pomieszane.
Wolnośc odobista ma pewne, już ustalone granice.
Wolność moralności (czy tez umysłu), już nie, i pootem powstają nam libertyni (nie mylić z liberałami) umysłowi, którym wydaje się, że sobie mogą pod poznańskimi krzyżami urządzić marsz homoseksualistów ( bo marszem równości tego nazwac nie można).
Nie ma moralności, nie ma Boga, nie ma Boga to jest zło. Nadchodzi powtórka z historii.
Obyśmy nie żyli w zbyt ciekawych czasach.
Dzięki Piotruś, masz dar ubierania tego co myślę w słowa dużo zręczniej ode mnie ;)
ależ prosz..
Prześlij komentarz