piątek, 17 listopada 2006

Życie... ? Życie !

Każdy z nas wstaje rano, zabiera się do mniej lub bardziej znaczących zajęć. Oto i ono - nasze życie. Składają się na nie jak puzzle małe codzienne zdarzenia. Czasem zatrzymujemy się by na nie z uśmiechem (lub bez niego) popatrzeć i zastanowić się nad odpowiedzią na odwieczne w zasadzie pytanie "kim jestem".
Odpowiedź najprostsza i najbardziej oczywista brzmi - jestem człowiekiem. Co jednak składa się na to że możemy tak właśnie powiedzieć? Czym różnimy się od naszych krewniaków szymopansów, delfinów czy myszoskoczków? Powiesz czytelniku - jestesmy inteligentniejsi, podbiliśmy Ziemię, bo wpadliśmy na to żeby gotować mięso. Przez to rozrósł się nam mózg i oto jesteśmy - Władcy Świata.

Czy to jednak wszystko? Czym właściwie jest to gloryfikowane na każdym kroku - człowieczeństwo? Zmiany potencjału błonowego komórek nerwowych - czy naprawdę tam mamy szukać tego co nas wyróżnia? Co w takim razie z tak zwanymi dziećmi nienarodzonymi? Czy ktoś kto nie ma jeszcze mózgu też jest człowiekie? A jeśli nie to kim? A może raczej czym?
A może pójść dalej w myśl filozofii i powiedzieć, że wyróżnia nas świadomość własnego istnienia? A co z dziećmi, które nie potrafią jeszcze same wstać z łóżeczka - one nie mają przecież możliwości rozmyślania o własnym istnieniu.

A jednak - żyją, uśmiechają się, SĄ. Dochodzimy tutaj do drażliwego (przynajmniej dla niektórych) pytania - kiedy zaczyna się to życie, którym każdy z nas może się dzisiaj cieszyć? Każdy z nas to wie, niektórzy tylko boją się przyznać do tej wiedzy nawet sami przed sobą. Chowają się w gąszczu medialnego krzyku, partyjnych i ideologicznych przepychanek. Bo tak łatwiej. Bo tak wygodniej. Bo wszyscy tak robią. Robią to pochopnie, gdy w ich szarej codzienności pojawia się nowe, nikomu niepotrzebne, niechciane Życie.

A zatracenie własnego człowieczeństwa nazywać będą wolnością. Oni, którzy już nigdy wolni nie będą. Bo towarzyszyć co dnia im będzie świadomość tego kim są, z nią będą musieli żyć.

Brak komentarzy: