sobota, 28 kwietnia 2007

Zło

Skąd się bierze zło? Może to uproszczona odpowiedź, ale zło bierze się z nas. Z ludzi. To my jesteśmy jego źródlęm, a co gorsza jak słyszymy od wieków, każdy z nas przez cały czas nosi w sobie swoją jasną i ciemną stronę. Skoro więc już wiemy że zło jest w nas to dlaczego ciągle popełniamy te same błędy? Czy nie uczymy się niczego na przykładzie poprzednich pokoleń?

Bez przerwy słyszymy na przykład, że władza uzależnia, że władza niszczy człowieka. I dalej jej pragniemy. Zawsze wydaje nam się, że inni być może, ale ja będę pierwszym który sobie z tym poradzi. Pierwszym, który im więcej będzie miał władzy tym więcej dobra uczyni. Mówimy więc sobie, że gromadzimy ją dla dobra sprawy. Że jeśli zamiast tych ludzi - złych, skorumpowanych - będę tam ja, wszystko będzie wyglądało inaczej. Bo wydaje nam się że jesteśmy inni niż wszyscy. Wyjątkowi. Silniejsi. Lepsi. A o czym marzymy? By być Kurtzami naszych czasów.

Podobnie rzecz się ma gdy chodzi o dobra materialne wszelakiego rodzaju. Uważamy, że wcale nie jesteśmy chciwi (cóż za okropne słowo!), przecież my chcemy tylko godziwej, czyli coraz wyższej zapłaty. A najbardziej chcielibyśmy wysokiej pensji za małą pracę. Nie zwykliśmy pytać co jeszcze możemy zrobić, lecz co jeszcze możemy otrzymać. I co więcej, mówimy sobie, że tak będzie lepiej. Że ci którzy mają wielkie fortuny nie umieją ich wykorzystać, a my byśmy przecież umieli - tyle dobra możnaby uczynić mając odpowiednie środki. To dlaczego nikt tego nie robi? Dlaczego mamy wizję bogacza zamkniętego w swej willi, a nie takiego wychodzącegodo ludzi z pomocą? I dlaczego łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne i tak dalej ?

Świat jest zupełnie inny, niż nam się wydaje. Wydaje się bowiem, że szczęście mają ci, którzy mają pieniądze i władzę. A jest dokładnie na odwrót. Szczęście mają ci, którym los nie zesłał ani jednego ani drugiego. Im łatwiej będzie zauważyć rzeczy naprawdę ważne. Im łatwiej będzie dostrzec swoją ciemną stronę i z nią walczyć. Oni będą wiedzieli jak dolewać malutkie kropelki dobra do oceanu, którego świat bardzo potrzebuje.

poniedziałek, 9 kwietnia 2007

Prawda

Czymże jest Prawda?

Czy chodzi o przeciwieństwo kłamstwa, czy może raczej o "całą prawdę i tylko prawdę". Prawda to jakby absolutna wiedza, a takowa dawałaby absolutną władzę temu kto ją posiadł. Daltego niemożliwym jest poznać i zrozumieć wszystko. Tam gdzie leżą granice pojmowania rozpoczyna się Tajemnica.

Każdy kto jest z Prawdy słucha mojego głosu

Kim jest ten, który jest z Prawdy? Może chodzi o kogoś kto miłuje Prawdę - takiego, który nie zadowala się tym co podano mu na talerzu ale drąży, szuka, zadaje pytania? Mówi się że kto szuka prawdy zawsze znajdzie Chrystusa.

Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem

Tak On powiedział o sobie i od tamtego czasu wszyscy Go szukamy. Ciągle czegoś nam brak. Idziemy, gubimy się, upadamy, nasza Droga, jest wąska, kamienista, kręta i ciągle wiedzie pod górę. A mimo to cały czas idziemy. Idziemy Drogą licząc na to że u jej kresu ujżymy całą Prawdę.

Poznacie Prawdę, a Prawda was wyzwoli

Liczymy na to, że gdy wreszcie ją poznamy... No właśnie, co wtedy? Czy nasze życie nie polega na tym by ciągle iść? Co więc się stanie, gdy osiągniemy cel? To będzie oznaczało kres naszego dotychczasowego istnienia. Prawda wyzwoli nas z tego kim i czym byliśmy do tej pory. Nie będzie już więcej dawnych nas.

środa, 21 marca 2007

The New Beginning

I znowu rozpoczyna się Wiosna. Kolejny czas gdy mijają depresje, gdy czujemy się znowu młodzi, piękni i bogaci. Akurat ;] Niezależnie od tego jak się czujemy z nadejściem kolejnego etapu życia - jedno jest pewne i niezmienne- Czas. Płynie czy tego chcemy czy nie, raz szybciej, raz wolniej, ale równie nieubłaganie dla wszystkich.

Jak go nie zmarnować? Mission impossible. Zawsze będzie coś co jeszcze moglibyśmy byli zrobić. Czas o którym pomyślimy - zmarnowany. Ale chyba żaden taki nie jest. W każdej sekundzie jesteśmy sobą. Żyjemy. Wybieramy. Stanowimy o sobie, Z każdą sekundą dodajemy kolejne 25 klatek do filmu, którym jest nasze życie. Filmu, który miejscami będzie nudnawy, a miejscami porywający. Zawsze w 100 % autorski. Jedyny w swoim rodzaju.

W pierwszych sekundach nowej Wiosny życzę wszystkim wspaniałego Filmu. Bo to chyba dobry czas na mały przegląd scenariusza.

czwartek, 1 marca 2007

"Płynie się zawsze do źródeł... pod prąd... Z prądem płyną śmieci..."

Post dedykowany Jankowi Meli

Nie na darmo nikt nie chce, zwłaszcza za młodu budować swego życia zgodnie z obowiązującymi regułami. Reguły są po to by je zmieniać. Granice po to by je pokonywać. Każdy chce jednego - być 'Buntownikiem z wyboru'. Ostatnim Sprawiedliwym. Względnie - jednym z Siedmiu Wspaniałych. Członkiem Drużyny Pierścienia. Hmmm... dobra nie do końca o to mi chodziło. Troszkem się była zapędziła.

Każdy wchodząc w życie myśli, że uda mu się być innym niż wszyscy. Ale wszyscy dlatego są tacy, że większości nie udaje się dopiąć swego. Nieliczni zmieniają reguły gry. Oni zaistnieją, będą mieli okazję wykrzyczeć światu co myślą. "Buntuję się więc jestem" - niewielu dotrze do sedna tej wskazówki.

Myśląc "pod prąd", wyobrażamy sobie łamanie reguł, opieranie się wszelkim zewnętrznym czynnikom nacisku. A tu co się okazuje - 'pod prąd' oznacza także' do źródeł' - do początku, do tego co dla nas naprawdę ważne. Do tego oczym marzy się w młodości.

Nie ma nic piękniejszego w życiu niż spełniać marzenia - jeśli chciałeś zawsze coś zrobić, czegoś spróbować, rzucić wyzwanie losowi, czemu tego nie robisz? Co masz do stracenia? Czego się boisz? Dlaczego nie ruszyć z miejsca, na podbój świata, tam gdzie nikogo przed nami nie było? Dlaczego przynajmniej nie spróbować - pokazać samemu sobie - kim jestem i na co mnie stać?

Z prądem płyną śmieci - mocne słowa, ale cóż - czy nie tak właśnie myślimy o wszystkich, którzy nie mają własnego pomyslu na życie? Czy nie w takich barwach widzimy nastolatków, jakby żywcem wyjętych z MTV i nowobogackich w ich wypasionych samochodach? Czy nie mówimy sobie w duchu już na pierwszy rzut oka - ten nie ma w życiu żadnych wyższych wartości?

Nigdy nie wolno przestawać marzyć. Mimo, że jedne marzenia się spełniają a inne nie (i z jakiego to filmu ? ;P) Tak długo, jak ma się marzenia, ma się też cel w życiu. Tak długo jak podąża się za tymi marzeniami, gdy ma się odwagę by wyruszyć losowi na spotkanie, by walczyć o coś tak ulotnego jak spełnienie marzeń - tak długo płynie się pod prąd. A że odwagi potrzeba niemało, świadczy to jak niewielu może o sobie powiedzieć - podążałem zawsze za swoimi marzeniami.

wtorek, 27 lutego 2007

Pieśń niepokorna

"Jest pieśń jak żagiel gwiezdny napój
wielkie skrzydła wielki wiatr
dla tych co pełzać w mule nie chcą
głowa w górze sztywny kark"

Co to właściwie ma oznaczać - życie jest piękne? Moje życie? Jakie jest? Czasem wesołe, czasem smutne, czasem ciężkie, w większości przypadków zwyczajne i nudne. Jak każdy przeżywam każdy kolejny dzień. Czasem narzekam, na to że jest tak jak jest. Mogłoby być inaczej - lepiej. Przecież potencjalnie mogłabym być wysoką szczupłą brunetką z Los Angeles, no nie ? ;)

"Jest pieśń jak pomruk zwiastun błyskawic
sokół pośród stada wron
tylko niektórzy ją podjąć umieją
innym gardła dławi strach"

Czy życie jest piękne tylko gdy jest się pięknym, bogatym i szczęśliwym? A co z tymi, którzy są samotni, biedni, opuszczeni? Co z tymi, którzy cierpią? I którym z nich najłatwiej powtażać sobie co dzień, że 'życie jest piękne'? I czy to w ogóle może być szczere stwierdzenie w ustach kogoś, kto powiedzielibyśmy - nie ma się z czego cieszyć? A może właśnie tylko w ich ustach - bo byli na jego krańcach, a nadal znajdują w sobie siłę, by to powiedzieć?

"W bezsennych nocach ona gra
w bezdennym bólu ona trwa
jej czujesz moc i wciągnięty raz w nurt
oszalały biegniesz w nocy, kiedy inni syci śpią"

Życie to nie utopia, a stwierdzenie, że życie jest piękne nie oznacza ani szczęścia, ani sukcesu, ani radości, ani optymizmu. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo i przyjemnie. Co więcej - nie może być łatwo i przyjemnie - wtedy nigdy nie dowiedzielibyśmy się kim tak na prawdę jesteśmy, na co nas stać. W życiu każdego człowieka, prędzej czy później pojawi się cierpienie. Jak więc można mówić - życie jest piękne?

"Popatrz jak oni mdłym się ogniem tlą
nie daj przez palce ciągnąć dniom
życie bowiem musi brzmieć
tak jak wielki piękny wiersz"

Piękno życia nie polega na tym, żeby nie upadać. Polega na tym by podnosić się silniejszym. By zachować w sercu iskierkę nadziei, by czekać na każdy kolejny dzień. By z zapartym tchem obserwować każdy kolejny wschód słońca. Cokolwiek on nam przyniesie - dobrego czy złego - będzie jedyny w swoim rodzaju. Więcej się nie powtórzy. Karty swojego życia zapisujemy na całą wieczność. I ta świadomość czyni życie pięknym - bo jedynym w swoim rodzaju.

"Żywe pochodnie, płyniemy nad czasem
w dróg nieprzetartych dal
w nowe pejzaże ziemi niczyjej
gdzie nie bywał dotąd nikt"

Moje życie jest wyjątkowe. Dlatego właśnie, że jest moje, nie zależnie kim jestem, gdzie jestem, jaka jestem. Decyduję co zrobić z czasem, który został mi dany. Nie jestem wysoką szczupłą brunetką z Los Angeles. Jestem sobą. I bardzo dobrze. Idę moją własną drogą, od początku do końca. Wybierając jedno, rezygnuję zawsze z wielu innych możliwości. Życie jest piękne dlatego, że przemija. A możliwości przed nami stojące nigdy się nie powtórzą. Nie będzie drugiego, takiego samego wschodu słońca.

"Przez śnieg i przez deszcz
Pieśni sztandar chcesz nieść
i zbyt wielkich nie ma czynów
i zbyt wiekich nie ma spraw"

Na podstawie: Pieśni niepokornej, słowa: A. Sikorski, muzyka: R. Lipko i K. Cugowski

niedziela, 18 lutego 2007

Krótki post o zabijaniu

Wyobraź sobie kogoś, kogo najbardziej na świecie nie znosisz. Idziesz ulicą i widzisz jak potrąca go samochód. Czy mógłbyś przejść obok niego obojętnie ? Oczywiście, że nie. Lubisz czy nie, nie ma znaczenia. Jak mógłbyś spojrzeć w lustro gdybyś pozostał obojętny? Kim byś się stał?

A teraz wyobraź sobie, że ten ktoś zabił twoją rodzinę - żonę, męża, syna czy córkę. Czy zdobyłbyś się na to by jemu pomóc? Czy zdobyłbyś się na to by jemu nie życzyć źle? By nie szukać zemsty?

Są tacy, którzy mówią o karze śmierci - sprawiedliwość. Oko za oko. Życie za życie. I są tacy którzy nauczają - miłujcie swoich nieprzyjaciół. Gdy spotyka cię coś straszenego czujesz się usprawiedliwiony. Zwolniony z obowiązku miłości wobec człowieka - potwora, przez którego spadło na ciebie nieszczęście. Ale pragnąc zemsty sam stajesz się taki sam. Czy zabijanie w majestacie prawa różni się od okrutnej zbrodni?


Inspired by:
Krótki film o zabijaniu, Polsak 1987 reż. K. Kieślowski
Przed egzekucją, USA 1999, reż. T. Robins
Świadek koronny, Polska 2005, reż. J. Sypniewski

niedziela, 11 lutego 2007

What a wonderful world...

"Każdy powinien mieć swój dom na rozstaju dróg.
Miejsce w które się wraca po latach."

Dobrze mieć swoje miejsce na Ziemi. Takie, w którym czuje się jak w domu. Gdzie wracają najszczęśliwsze wspomnienia. Gdzie jest się sobą. Za którym tęskni się, nie ze smutkiem ale z uczuciem dziwnej spokojnej radości. Radości z tego, że to miejsce istnieje, że czeka by przygarnąć strudzonych Wędrowców, tak jak nas przygarnęło i okryło płaszczem wiedzy, doświadczenia, ale przede wszystkim świadomości.

Świadomości świata, który nas otacza. Miejsce to bowiem nauczyło mnie otwierać mój mały, ciasny rozumek na sprawy naprawdę wielkie. Na sprawy, o których kiedyś nie śmiałabym myśleć. Na matematykę, historię, filozofię, a przede wszystkim na człowieka. Nauczyło mnie wrażliwości i nauczyło dostrzegać człowieka. Człowieka, który swoją duszę lata temu przelał na pożółkły papier.

Nigdy nie lubiłam wielkich, obowiązkowych dzieł literatury. Dziś wiem z własnego doświadczenia, że mogą one odcisnąć piętno na ludzkiej duszy. Że mogą stać się częścią życia, że mówią prawdę o świecie, o człowieku, że pokazują więcej, patrzą dalej. Dziś, gdy tak ważne stało się dla mnie przesłanie pewnego pana, który pewnego (prawie) zwykłego dnia na (prawie) zwykłej lekcji wskazał mi moją drogę i pomógł podjąć (prawdopodobnie) najważniejszą decyzję w moim życiu - Bądź wierny, idź.

Było też wielu innych, przez których niejednokrotnie długie dzieła ciężko było przebrnąć, a za którymi teraz tęsknię, do których wracam, z których mądrości chcę czerpać. Oni sprawili, że zaczęłam zastanawiać się nad światem, nad własnym życiem. I doszłam do wniosku, że ja też chcę patrzeć dalej i widzieć więcej. Różni byli wśród nich, każdy jedyny w swoim rodzaju - Norwid, Kafka, Bułhakow, Herling-Grudziński, Borowski, Dostojewski, Herbert, Miłosz.

Dzięki nim piszę dziś to co piszę. Nie żebym pchała się do tego sławnego grona. Aż tak mi blog nie uderzył do głowy ;) Po prostu zostawiam tu kawałek tego, kim jestem. A jestem taka, jak ukształtowało mnie moje życie. Z tym co czytałam, słyszałam i widziałam - to wszystko składa się na człowieka. A szczególnie ważną składową w moim przypadku była i jest ta szkoła.

Szkoła jedyna w swoim rodzaju - szkoła, która nie daje więcej wiedzy niż inne, ale taka, która robi to inaczej. Taka która daje do ręki narzędzia, wskazuje ścieżkę i pozwala dokonywać wyborów. Nie wciska w schematy, nie wyznacza granic ale otwiera horyzonty. Sprawiła, że jestem tu gdzie jestem. Że jestem tym kim jestem. Otworzyła przede mną wspaniały świat, ten który kiedyś wydawał się nudny, a okazał się być po prostu fascynujący! Świat, który nie każdemu dane jest zobaczyć. Inny, wspaniały świat.