Czujesz jego ciągłą obecność. Towarzyszy ci gdziekolwiek się udasz i czymkolwiek będziesz się zajmował. Nie daje o sobie zapomnieć. Nigdy.
Czai się tuż pod powierzchnią świadomości by zalać cię, zatopić, gdy na chwilę opuścisz gardę.
Czasem bardziej daje o sobie znać, z biegiem czasu coraz słabiej i słabiej. Blednie lecz nie chce jakoś zniknąć do końca. Bywają też momenty, gdy wraca z daleka, już prawie zapomniany. Przychodzi nieproszony i nie chce odejść. Nie da sobie powiedzieć – tylko nie dziś, zacznij od jutra, daj mi te kilka chwil spokoju i ciepła. Zostaw mnie.
Bywa tak, że nie chce opuścić cię na krok, i tak, że gdy pojawia się niespodziewanie, bo coś ci o nim przypomniało. Bo coś ci się skojarzyło. Bo wróciły wspomnienia, czasem sprzed wielu, wielu lat. Jego obraz, poczucie jego obecności wraca wtedy silne jak przed laty.
Na pewno są tacy, którzy uodpornili się na jego obecność, zaprzyjaźnili się z nim i może – jeśli to w ogóle możliwe- są z nim szczęśliwi. Na pewno jest jeszcze więcej takich, którzy nauczyli się z nim żyć, i po prostu tolerują jego obecność. Może dają radę nie zwracać na niego uwagi.
Jak guma do żucia pod butem – nie chce się odczepić, ale jednak możesz dalej iść. Jeszcze możesz.
Różnie o nim mówią. Jedni bezosobowo i tradycyjnie powiedzą - „wyrzuty sumienia”. Ci bardziej postępowi mogą nazwać go smutkiem, żalem, czy po prostu przeszłością. Bagażem.
Jest też taki, który mówi o nim dark passenger – mroczny pasażer. Bo zawsze jest przy nim, bo nigdy, nawet, jeśli chce nie zdoła o nim zapomnieć, zostawić go za sobą. Jeśli akurat chce, bo przecież ów mroczny pasażer może być przydatny. To on zrobi to czego my nie dalibyśmy rady, to on podejmie trudną decyzję. Zaciskając zęby oddajemy mu stery. Bo takie jest życie.
I dlatego właśnie nie wszyscy chcieliby się go pozbyć, niektórzy nic sobie z niego nie robią, inni mówią nawet, że go potrzebują. By robić swoje. By jakoś znieść każdy następny dzień. By przetrwać. By zrobić to, co muszą, nawet jeśli to im się wcale nie podoba.
Wielu też oczywiście z nim walczy, stara się nie dopuszczać go do głosu, może udawać że w ogóle go z nimi nie ma. Ale to nic nie da – bo on będzie nam towarzyszył, czy tego chcemy, czy nie.
Nie da o sobie zapomnieć.
Będzie przy każdym z nas.
Każdy potrzebuje przebaczenia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz