niedziela, 11 lutego 2007

What a wonderful world...

"Każdy powinien mieć swój dom na rozstaju dróg.
Miejsce w które się wraca po latach."

Dobrze mieć swoje miejsce na Ziemi. Takie, w którym czuje się jak w domu. Gdzie wracają najszczęśliwsze wspomnienia. Gdzie jest się sobą. Za którym tęskni się, nie ze smutkiem ale z uczuciem dziwnej spokojnej radości. Radości z tego, że to miejsce istnieje, że czeka by przygarnąć strudzonych Wędrowców, tak jak nas przygarnęło i okryło płaszczem wiedzy, doświadczenia, ale przede wszystkim świadomości.

Świadomości świata, który nas otacza. Miejsce to bowiem nauczyło mnie otwierać mój mały, ciasny rozumek na sprawy naprawdę wielkie. Na sprawy, o których kiedyś nie śmiałabym myśleć. Na matematykę, historię, filozofię, a przede wszystkim na człowieka. Nauczyło mnie wrażliwości i nauczyło dostrzegać człowieka. Człowieka, który swoją duszę lata temu przelał na pożółkły papier.

Nigdy nie lubiłam wielkich, obowiązkowych dzieł literatury. Dziś wiem z własnego doświadczenia, że mogą one odcisnąć piętno na ludzkiej duszy. Że mogą stać się częścią życia, że mówią prawdę o świecie, o człowieku, że pokazują więcej, patrzą dalej. Dziś, gdy tak ważne stało się dla mnie przesłanie pewnego pana, który pewnego (prawie) zwykłego dnia na (prawie) zwykłej lekcji wskazał mi moją drogę i pomógł podjąć (prawdopodobnie) najważniejszą decyzję w moim życiu - Bądź wierny, idź.

Było też wielu innych, przez których niejednokrotnie długie dzieła ciężko było przebrnąć, a za którymi teraz tęsknię, do których wracam, z których mądrości chcę czerpać. Oni sprawili, że zaczęłam zastanawiać się nad światem, nad własnym życiem. I doszłam do wniosku, że ja też chcę patrzeć dalej i widzieć więcej. Różni byli wśród nich, każdy jedyny w swoim rodzaju - Norwid, Kafka, Bułhakow, Herling-Grudziński, Borowski, Dostojewski, Herbert, Miłosz.

Dzięki nim piszę dziś to co piszę. Nie żebym pchała się do tego sławnego grona. Aż tak mi blog nie uderzył do głowy ;) Po prostu zostawiam tu kawałek tego, kim jestem. A jestem taka, jak ukształtowało mnie moje życie. Z tym co czytałam, słyszałam i widziałam - to wszystko składa się na człowieka. A szczególnie ważną składową w moim przypadku była i jest ta szkoła.

Szkoła jedyna w swoim rodzaju - szkoła, która nie daje więcej wiedzy niż inne, ale taka, która robi to inaczej. Taka która daje do ręki narzędzia, wskazuje ścieżkę i pozwala dokonywać wyborów. Nie wciska w schematy, nie wyznacza granic ale otwiera horyzonty. Sprawiła, że jestem tu gdzie jestem. Że jestem tym kim jestem. Otworzyła przede mną wspaniały świat, ten który kiedyś wydawał się nudny, a okazał się być po prostu fascynujący! Świat, który nie każdemu dane jest zobaczyć. Inny, wspaniały świat.

Brak komentarzy: