Inspired by Piotr /mylnik.blogspot.com/
Co jest takiego w człowieku co różnić go ma od zwierząt? Wiedząc, że łączy nas cała biologia, że chodzimy po tej samej Ziemi, że kierujemy się tymi samymi instynktami to może w sumie niewiele. Tak samo jak każde stworzenie - chcemy przetrwać. Jeść, spać, rozmnażać się, żyć. Żeby zachować ciągłość gatunku. Co więc sprawia, że sami stawiamy się wyżej od nich? Można wymieniać długo, i każdy pewnie na pierwszym miejscu wymieniłby coś innego. Może to kultura, którą tworzymy, może samoświadomość, może wolna wola, może sumienie?
A może zdolność kierowania własnym życiem niezgodnie z instynktami, które są nam wrodzone? Jeśli bowiem chcemy różnić się od zwierząt, czy nie powinniśmy przestać budować naszego świata opierając go o 'prawa dżungli'? Czy nie jest tak, że aby stawać się człowiekiem, trzeba pokonać samego siebie? Odżucić to co okrutnie zwierzęce? To co było w nas od zawsze?
Chciałabym tu przytoczyć pewną teorię, mówiącą, że pełnię człowieczeństwa można osiągnąć odbierając sobie życie bez powodu. Bo to właśnie jest zaprzeczenie pierwszego i najsilniejszego instynktu - instynkty samozachowawczego. Drastyczne prawda? I może to do pewnego stopnia prawda, tylko jaki w tym sens? Pomyślmy - co by się stało, gdyby cała ludzkość, zapragnęła nagle osiągnąć pełnię człowieczeństwa? Hmm. Cóż, ja się zgadzam z tą teorią o tyle, że człowieczeństwo to wybór świadomy i dobrowolny, a nie podążanie za instynktem. To odrzucenie tego co nieludzkie w sobie samym. Nie widzę jednak powodu, dla którego trzebaby było udowadniać to sobie w ten sposób.
Myślę, że tego nie trzeba wogóle udowadniać. Chodzi o to, żeby być gotowym na czyny sprzeczne z naszymi instynktami, dla jakiegoś celu. Celu ważniejszego od nas samych. Celu, dla którego gotowi bylibyśmy poświęcić życie. A na to trzeba się zdobyć samemu, w zakamarkach duszy. To tam, a nie na szczycie wieżowca, toczymy walkę między tym co w nas zwierzęce, a tym co ludzkie. To tam wygrywamy albo przegrywamy. Sami ze sobą.
A to kim jesteśmy, na co potrafimy się zdobyć zależy od jej wyniku. I myślę, że to czasem widać. Nie u tych którzy skaczą z dachów, ale u tych którzy zdecydowali się na życie w celibacie by służyć Bogu, w którego wierzą. I u tych, którzy gnani chciwością i żądzą gromadzą w swych rękach coraz więcej władzy i bogactwa.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

3 komentarze:
A co powiesz na tych, którzy robią to wszytko bez powodu. Bez idei zaprzeczają instynktom??
Nie ma takich co robią wszystko bez powodu. Są tacy co robią wszystko dlatego, żeby udowodnić że nie bedą się kierowali ideami ani zasadami. Może to trochę skomplikowane ale moim zdaniem dziłała na zasadzie 'Brak reguł też jest regułą'. No więc ich brak idei jest ich ideą - jest POWODEM działania. A więc już nie działają bez powodu.
Kto pierwszy władzę wszelką i włości swe miał za nic?
A kto chciał zostać bogiem?
Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni?
Człowiek, może być sensem samym w sobiem, może być celem i drogą.
Sam może sobie cele tworzyć, sam sobie człowieczeństwo stworzy.
(realtywizm w pełni)
Prześlij komentarz