Czy można podjąć dobrą decyzję ze złych powodów? Matematyka mówi, że fałszywe założenie może prowadzić do prawdziwych wniosków, jednakże tutaj jest trochę inaczej. Bo czy owo działanie, które (generalizuję wiem ale nie o to chodzi) jest dobre, ale które podjęliśmy ze złych pobudek nadal jest dobre? A co jeśli dodamy do tego obrazu fakt że żadko trafiają się absoluty w stylu czarne/białe?
Wszystko co robimy mozna interpretować z różnych punktów widzenia (ach ten relatywizm ;). Jeśli rozpatrywalibyśmy działania na zasadzie - pomagają czy szkodzą innym - to sądzę że w większości codziennych sytuacji odpowiedź brzmiałaby - gdy komuś pomagam postępuję dobrze niezależnie od tego co mną kierowało. Pewnie dobro, które poczyniłem pozostaje, jako wartość sama w sobie. Jednak co zostaje we mnie? Czy pomagając jedynie z obowiązku, chęci zysku czy innych pobudek uznawanych za moralnie wątpliwe nie odbieram sobie przypadkiem radości życia?
Bo nie wiem jak wam, ale mnie cieszy sama myśl, że oto mogłabym COŚ zrobić. Bo oto ja - UWAGA - idę ulicą zmieniac świat. Fajna wizja, pewnie nie do zrealizowania na codzień. Nie mniej jednak miło od czasu do czasu spróbować zrobić coś zapominając o własnych korzyściach i zyskach. To tak po wierzchu patrząc, bo pozostaje jeszcze inny aspekt sprawy, taki troszkę poważniejszy i bardziej niecodzienny.
Mianowicie - co gdy ktoś bardzo chce dobrze a mu nie wychodzi? Albo co z sytuacją gdy wydaje się że powinno się złamać zasady dla wyższego dobra, np. zabić jednego człowieka by ocalić tysiące? Czy można życie przeliczać na sztuki? Czy można łamać zasady w dobrej wierze? Czy to że robimy coś w dobrej wierze, nas usprawiedliwia? Może przed ludźmi. Może nawet przed Bogiem. Ale nie przed samym sobą.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

3 komentarze:
Ach ten wybór...
Will You choose loyalty to me, or to yourself? I'm loyal to the 'end'.
Idź prostą drogą. Najtrudniej.
Ale i największe z możliwych wyzwań. Móc zawsze, do samego końca zachować postawę wyprostowaną wśród tych co na kolanach i bez odrazy patrzeć w lustro.
No właśnie. A co jeśli będziesz musiała wybrać miezy dobrem ogółu, a sobą?
Czy jako lekarz nie natrafisz na PRAWDZIWE rozdroża?
czy twoje oko będzie krystalicznie jasne, czy może zabarwione pigmentem?
Prześlij komentarz