Wszystkim tym, których spotkałam, a którzy uczynili mnie tym kim jestem teraz.
Idziemy po to, żeby dojść. Do celu. Celu, który bezustannie mamy przed oczami. Nasze marzenie do spełnienia. Sens naszego życia.
Ktoś kiedyś (i naprawdę nie pamiętam kto ani kiedy) powiedział, że nie o to chodzi żeby, dojść, ale o to żeby iść. A ktoś inny, że z daleka lepiej widać. Owszem widać - po czasie jaki upływa , po nowych doświadczeniach i osiągniętych celach i znowu nowych wyznaczonych sobie do zdobycia, zdajesz sobie sprawę, że nie doceniałeś skarbu trzymanego w rękach - Drogi. A teraz, gdy twój szczyt zdobyty i wreszcie rozumiesz - nie możesz już wrócić. Twój czas minął, nowi zajęli twoje miejsce, przejęli twoją rolę. A nawet gdybyś wrócił - to już nie będzie to samo. Ludzie obok ciebie już nie ci sami -bez nich Droga jakby nie ta sama. I zdajesz sobie sprawę - to oni byli tam najważniejsi. To oni czynią Drogę tym czym jest.
Patrząc z dystansu tak bardzo ceni się te kilka lat , kiedy nie było się ani dzieckiem, ani dorosłym. Te kilka lat, w czasie których, poznało się ludzi być może najważniejszych. Tych dla których liczył się drugi, idący z nimi człowiek. Tych którzy byli nauczycielami życia dla siebie nawzajem. Wśród tych, którzy mogliby spędzać niemal dowolną ilość czasu tylko na byciu ze sobą. Na poznawaniu drugiego człowieka.
To ci, którzy czynią Drogę wartą tego by nią iść. To ci którzy czynią ją niepowtarzalną. To ci którzy idą obok ciebie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz