wtorek, 27 lutego 2007

Pieśń niepokorna

"Jest pieśń jak żagiel gwiezdny napój
wielkie skrzydła wielki wiatr
dla tych co pełzać w mule nie chcą
głowa w górze sztywny kark"

Co to właściwie ma oznaczać - życie jest piękne? Moje życie? Jakie jest? Czasem wesołe, czasem smutne, czasem ciężkie, w większości przypadków zwyczajne i nudne. Jak każdy przeżywam każdy kolejny dzień. Czasem narzekam, na to że jest tak jak jest. Mogłoby być inaczej - lepiej. Przecież potencjalnie mogłabym być wysoką szczupłą brunetką z Los Angeles, no nie ? ;)

"Jest pieśń jak pomruk zwiastun błyskawic
sokół pośród stada wron
tylko niektórzy ją podjąć umieją
innym gardła dławi strach"

Czy życie jest piękne tylko gdy jest się pięknym, bogatym i szczęśliwym? A co z tymi, którzy są samotni, biedni, opuszczeni? Co z tymi, którzy cierpią? I którym z nich najłatwiej powtażać sobie co dzień, że 'życie jest piękne'? I czy to w ogóle może być szczere stwierdzenie w ustach kogoś, kto powiedzielibyśmy - nie ma się z czego cieszyć? A może właśnie tylko w ich ustach - bo byli na jego krańcach, a nadal znajdują w sobie siłę, by to powiedzieć?

"W bezsennych nocach ona gra
w bezdennym bólu ona trwa
jej czujesz moc i wciągnięty raz w nurt
oszalały biegniesz w nocy, kiedy inni syci śpią"

Życie to nie utopia, a stwierdzenie, że życie jest piękne nie oznacza ani szczęścia, ani sukcesu, ani radości, ani optymizmu. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo i przyjemnie. Co więcej - nie może być łatwo i przyjemnie - wtedy nigdy nie dowiedzielibyśmy się kim tak na prawdę jesteśmy, na co nas stać. W życiu każdego człowieka, prędzej czy później pojawi się cierpienie. Jak więc można mówić - życie jest piękne?

"Popatrz jak oni mdłym się ogniem tlą
nie daj przez palce ciągnąć dniom
życie bowiem musi brzmieć
tak jak wielki piękny wiersz"

Piękno życia nie polega na tym, żeby nie upadać. Polega na tym by podnosić się silniejszym. By zachować w sercu iskierkę nadziei, by czekać na każdy kolejny dzień. By z zapartym tchem obserwować każdy kolejny wschód słońca. Cokolwiek on nam przyniesie - dobrego czy złego - będzie jedyny w swoim rodzaju. Więcej się nie powtórzy. Karty swojego życia zapisujemy na całą wieczność. I ta świadomość czyni życie pięknym - bo jedynym w swoim rodzaju.

"Żywe pochodnie, płyniemy nad czasem
w dróg nieprzetartych dal
w nowe pejzaże ziemi niczyjej
gdzie nie bywał dotąd nikt"

Moje życie jest wyjątkowe. Dlatego właśnie, że jest moje, nie zależnie kim jestem, gdzie jestem, jaka jestem. Decyduję co zrobić z czasem, który został mi dany. Nie jestem wysoką szczupłą brunetką z Los Angeles. Jestem sobą. I bardzo dobrze. Idę moją własną drogą, od początku do końca. Wybierając jedno, rezygnuję zawsze z wielu innych możliwości. Życie jest piękne dlatego, że przemija. A możliwości przed nami stojące nigdy się nie powtórzą. Nie będzie drugiego, takiego samego wschodu słońca.

"Przez śnieg i przez deszcz
Pieśni sztandar chcesz nieść
i zbyt wielkich nie ma czynów
i zbyt wiekich nie ma spraw"

Na podstawie: Pieśni niepokornej, słowa: A. Sikorski, muzyka: R. Lipko i K. Cugowski

niedziela, 18 lutego 2007

Krótki post o zabijaniu

Wyobraź sobie kogoś, kogo najbardziej na świecie nie znosisz. Idziesz ulicą i widzisz jak potrąca go samochód. Czy mógłbyś przejść obok niego obojętnie ? Oczywiście, że nie. Lubisz czy nie, nie ma znaczenia. Jak mógłbyś spojrzeć w lustro gdybyś pozostał obojętny? Kim byś się stał?

A teraz wyobraź sobie, że ten ktoś zabił twoją rodzinę - żonę, męża, syna czy córkę. Czy zdobyłbyś się na to by jemu pomóc? Czy zdobyłbyś się na to by jemu nie życzyć źle? By nie szukać zemsty?

Są tacy, którzy mówią o karze śmierci - sprawiedliwość. Oko za oko. Życie za życie. I są tacy którzy nauczają - miłujcie swoich nieprzyjaciół. Gdy spotyka cię coś straszenego czujesz się usprawiedliwiony. Zwolniony z obowiązku miłości wobec człowieka - potwora, przez którego spadło na ciebie nieszczęście. Ale pragnąc zemsty sam stajesz się taki sam. Czy zabijanie w majestacie prawa różni się od okrutnej zbrodni?


Inspired by:
Krótki film o zabijaniu, Polsak 1987 reż. K. Kieślowski
Przed egzekucją, USA 1999, reż. T. Robins
Świadek koronny, Polska 2005, reż. J. Sypniewski

niedziela, 11 lutego 2007

What a wonderful world...

"Każdy powinien mieć swój dom na rozstaju dróg.
Miejsce w które się wraca po latach."

Dobrze mieć swoje miejsce na Ziemi. Takie, w którym czuje się jak w domu. Gdzie wracają najszczęśliwsze wspomnienia. Gdzie jest się sobą. Za którym tęskni się, nie ze smutkiem ale z uczuciem dziwnej spokojnej radości. Radości z tego, że to miejsce istnieje, że czeka by przygarnąć strudzonych Wędrowców, tak jak nas przygarnęło i okryło płaszczem wiedzy, doświadczenia, ale przede wszystkim świadomości.

Świadomości świata, który nas otacza. Miejsce to bowiem nauczyło mnie otwierać mój mały, ciasny rozumek na sprawy naprawdę wielkie. Na sprawy, o których kiedyś nie śmiałabym myśleć. Na matematykę, historię, filozofię, a przede wszystkim na człowieka. Nauczyło mnie wrażliwości i nauczyło dostrzegać człowieka. Człowieka, który swoją duszę lata temu przelał na pożółkły papier.

Nigdy nie lubiłam wielkich, obowiązkowych dzieł literatury. Dziś wiem z własnego doświadczenia, że mogą one odcisnąć piętno na ludzkiej duszy. Że mogą stać się częścią życia, że mówią prawdę o świecie, o człowieku, że pokazują więcej, patrzą dalej. Dziś, gdy tak ważne stało się dla mnie przesłanie pewnego pana, który pewnego (prawie) zwykłego dnia na (prawie) zwykłej lekcji wskazał mi moją drogę i pomógł podjąć (prawdopodobnie) najważniejszą decyzję w moim życiu - Bądź wierny, idź.

Było też wielu innych, przez których niejednokrotnie długie dzieła ciężko było przebrnąć, a za którymi teraz tęsknię, do których wracam, z których mądrości chcę czerpać. Oni sprawili, że zaczęłam zastanawiać się nad światem, nad własnym życiem. I doszłam do wniosku, że ja też chcę patrzeć dalej i widzieć więcej. Różni byli wśród nich, każdy jedyny w swoim rodzaju - Norwid, Kafka, Bułhakow, Herling-Grudziński, Borowski, Dostojewski, Herbert, Miłosz.

Dzięki nim piszę dziś to co piszę. Nie żebym pchała się do tego sławnego grona. Aż tak mi blog nie uderzył do głowy ;) Po prostu zostawiam tu kawałek tego, kim jestem. A jestem taka, jak ukształtowało mnie moje życie. Z tym co czytałam, słyszałam i widziałam - to wszystko składa się na człowieka. A szczególnie ważną składową w moim przypadku była i jest ta szkoła.

Szkoła jedyna w swoim rodzaju - szkoła, która nie daje więcej wiedzy niż inne, ale taka, która robi to inaczej. Taka która daje do ręki narzędzia, wskazuje ścieżkę i pozwala dokonywać wyborów. Nie wciska w schematy, nie wyznacza granic ale otwiera horyzonty. Sprawiła, że jestem tu gdzie jestem. Że jestem tym kim jestem. Otworzyła przede mną wspaniały świat, ten który kiedyś wydawał się nudny, a okazał się być po prostu fascynujący! Świat, który nie każdemu dane jest zobaczyć. Inny, wspaniały świat.