Post dedykowany Jankowi Meli
Nie na darmo nikt nie chce, zwłaszcza za młodu budować swego życia zgodnie z obowiązującymi regułami. Reguły są po to by je zmieniać. Granice po to by je pokonywać. Każdy chce jednego - być 'Buntownikiem z wyboru'. Ostatnim Sprawiedliwym. Względnie - jednym z Siedmiu Wspaniałych. Członkiem Drużyny Pierścienia. Hmmm... dobra nie do końca o to mi chodziło. Troszkem się była zapędziła.
Każdy wchodząc w życie myśli, że uda mu się być innym niż wszyscy. Ale wszyscy dlatego są tacy, że większości nie udaje się dopiąć swego. Nieliczni zmieniają reguły gry. Oni zaistnieją, będą mieli okazję wykrzyczeć światu co myślą. "Buntuję się więc jestem" - niewielu dotrze do sedna tej wskazówki.
Myśląc "pod prąd", wyobrażamy sobie łamanie reguł, opieranie się wszelkim zewnętrznym czynnikom nacisku. A tu co się okazuje - 'pod prąd' oznacza także' do źródeł' - do początku, do tego co dla nas naprawdę ważne. Do tego oczym marzy się w młodości.
Nie ma nic piękniejszego w życiu niż spełniać marzenia - jeśli chciałeś zawsze coś zrobić, czegoś spróbować, rzucić wyzwanie losowi, czemu tego nie robisz? Co masz do stracenia? Czego się boisz? Dlaczego nie ruszyć z miejsca, na podbój świata, tam gdzie nikogo przed nami nie było? Dlaczego przynajmniej nie spróbować - pokazać samemu sobie - kim jestem i na co mnie stać?
Z prądem płyną śmieci - mocne słowa, ale cóż - czy nie tak właśnie myślimy o wszystkich, którzy nie mają własnego pomyslu na życie? Czy nie w takich barwach widzimy nastolatków, jakby żywcem wyjętych z MTV i nowobogackich w ich wypasionych samochodach? Czy nie mówimy sobie w duchu już na pierwszy rzut oka - ten nie ma w życiu żadnych wyższych wartości?
Nigdy nie wolno przestawać marzyć. Mimo, że jedne marzenia się spełniają a inne nie (i z jakiego to filmu ? ;P) Tak długo, jak ma się marzenia, ma się też cel w życiu. Tak długo jak podąża się za tymi marzeniami, gdy ma się odwagę by wyruszyć losowi na spotkanie, by walczyć o coś tak ulotnego jak spełnienie marzeń - tak długo płynie się pod prąd. A że odwagi potrzeba niemało, świadczy to jak niewielu może o sobie powiedzieć - podążałem zawsze za swoimi marzeniami.

4 komentarze:
Buntuję się więc jestem.
Za młodu człek nie rozumie czemu się buntuje. Potem jak jest już świadomy przeciw czemu się buntować to buntuje się raczej dla zasady, a na końcu juz mu się nie "kce".
Buntowac się można wtedy, gdy jest przeciwko czemu. Bunt dla zasady prowadzi do rozgoryczenia i bólu.
Niestety świat i ludzie nas otaczający dostarczają nam zbyt wielu okazji do buntu.
Jeżeli bunt prowadzi do prawdy to wwspaniale. (Polecam filmy: "Wie in himmel", "Czekolada", w których to buntownicy dochodzą do prawdy przez zmysł słuchu (śpiew) i/ lub smaku (czekolada z papryką). Miże troche na wyrost wrzuce tu "Pachnidło", gdzie prawda odkryta zostaje przez zapach. - zmysł węchu).
Bunt to próba czerpania radości życia pomijając konwenanse itd. (a nie?)
A w Czekoladzie oprócz buntu jest jeszcze Johnny Depp.... A tak serio - zawsze inponowała mi postawa bohatera, buntującego się przeciwko porządkowi tego świata, który uznał za (w pewien sposób) zły, mimmo, że łatwiej byłoby się podporządkować - jak 'wszyscy'.
A ja chcę aby mój obraz wisiał w Marynce.
I co teraz?
Trochę trzeba się napocić, a ja taki leń:)!
Też bym chciała. Ale wiesz, tam wieszają głównie humanistów więc jak wynika z rachunku prawdopodobieństwa, zawsze masz większe szanse niż ja ;)
Prześlij komentarz